OD AFERY DO AFERY…(3)

Gdy go się ogląda w relacjach telewizyjnych sprawia wrażenie nieporadnego, trochę zagubionego, starszego pana, modlącego się żarliwie na klęczkach. Stąd zrozumiały staje się jego układ ze starymi kawalerami w purpurowych sukienkach, szczodrze złotymi nićmi haftowanymi, układ w obronie rodziny i moralności suwerena. Tak to już jest od dawien dawna nad Wisłą, że ekspertami od rodziny są starzy kawalerowie, ekspertami od seksu mężczyźni seksu nie uprawiający (no chyba, że w ukryciu, najczęściej z małoletnimi).
Gdy straszy tęczową zarazą staje się stanowczy, groźny, gdy mówi, że tylko jedna wiara jest prawdziwa, a Kościół (grzeszny i chciwy – to mój wtręt) tej wiary strażnikiem.
Gdy sortuje, dzieli obywateli na gorszych i lepszych, zwykły poseł, staje się politycznym głupcem, bo podzielone społeczeństwo nigdy sukcesów nie odnosi, co poświadcza historia.
Ale prawdziwą postać pana prezesa, Jarosława Kaczyńskiego, poznałem w ciągu dwóch nocy, czytając w „Gazecie Wyborczej” (wydanie elektroniczne) jak manewruje argumentami prawnymi i finansowymi, by nie zapłacić austriackiej firmie (Geralda Birgfellnera) za wykonane zlecenie. W wielkim skrócie. Prezes twierdził, że pieniądze Geraldowi Birgfellnerowi się należą, ale musi o tym orzec sąd.
Wieże bliźniacze, w wymiarze historycznym i społecznym, swoją potęgą, miały symbolizować dokonania prawdziwych bliźniaków, w wymiarze materialnym, gdyby powstały, stałyby się źródłem kolosalnych dochodów.
Pana Geralda Birgfellnera (pokrzywdzonego) prokuratura przesłuchiwała ponad 70 godzin. Pana Jarosława Kaczyńskiego nie przesłuchała.
Dlaczego?
Podobno prokurator generalny i minister sprawiedliwości pan, Zbigniew Ziobro nie czyta „Gazety Wyborczej” i nic o zdarzeniu nie wie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.