Blog

PiS HONORU SIĘ CHWYTA…

Trzeci grudnia 2019 upływa pod znakiem honoru. Przedstawiciele PiS we wszystkich telewizjach mówią o honorowym rozwiązaniu sprawy Mariana Banasia, który ani myśli podać się do dymisji. Zachowuje się jak człowiek niewinny. To pierwszy przypadek w PiSiej Polsce, że prezes NIK nie posłuchał prezesa PiS. Zakładam na chwilę, że pan Banaś jest niewinny.
Jeśli prawdziwe są wieści o Banasiu upowszechniane w mediach to mam chyba prawo zapytać, dlaczego przez tyle lat piastując poważne stanowiska państwowe nie stosowano wobec niego sprawdzających procedur. Działo się tak, bo zwycięski PiS uważał, że państwo polskie jest jego własnością, w którym decyduje prezes partii, poseł zwyczajny. Może służby informowały go o tym i owym, ale szef państwa uważał, że Banaś mając co nie co za uszami to swój człowiek, może awansować i będzie posłuszny. Inni, którzy mają za uszami parę rzeczy też piastują najwyższe stanowiska. Rządzą Polską nie, dlatego, ze naczelnik ma dobre serce, tylko dlatego, że wybrał taką metodę sprawowania władzy. Dobrze mieć na podwładnych haki i teczki.
Tymczasem pan Marian Banaś burzy istniejący układ mafijny. Tak postępuje człowiek niewinny. Albo taki, który ma na wszystkich mocniejsze, większe haki. Honor PiS-owi nie pomoże.

JACEK i MAREK dwaj panowie S

Przyznaję, zawsze mi się mylą. Sasin – Suski albo Suski – Sasin. Nie mają żadnych zahamowań w głoszeniu peanów na cześć prezesa PiS, pana Jarosława Kaczyńskiego. Są pewni siebie, słowa krytyki spływają po nich, jak po kaczce woda. Wśród suwerenów z najniższych półek intelektualnych mają najwięcej zwolenników, prezentują się wszak jak ludzie dobrze sytuowani i odżywieni. Są symbolami sukcesu.

Jeden z tych panów ogłosił w TVN 24, że PiS w wyborach do Senatu odniósł sukces, albowiem partia pana Jarosława Kaczyńskiego ma w izbie wyższej aż 48 mandatów. I przedstawiciel PiS będzie marszałkiem, bo tej partii to stanowisko się należy.

Doprawdy nie wiem co znaczy ta wypowiedź. Jeśli w pierwszym posiedzeniu będzie uczestniczyć sto senatorek i senatorów, a za kandydatem PiS zagłosuje 48 osób, zaś 52 osoby będą przeciw to pan Stanisław Karczewski zostanie marszałkiem?

Najprawdopodobniej PiS ma już transfer w kieszeni. Pewność siebie pana Jacka zdaje się to zapowiadać.

Obym się mylił.

NIESPRAWIEDLIWOŚĆ w PAŃSTWIE PiS

My, Polacy uwielbiamy klęski i groby. Właśnie z okazji grobów pojawił się w Warszawie mój znajomy z Ameryki. Jako młody magister prawa opuścił ojczyznę za rządów Mieczysława F. Rakowskiego – redaktora, premiera i na koniec I sekretarza KC PZPR.Mój znajomy, dziś biznesmen, zaciągnął mnie na Powązki, a potem do Bristolu, gdzie biesiadowaliśmy parę godzin. Zaczęliśmy nie od przekąsek, a od wspomnień z czasów komuny. Od tego co się stało z naszą klasą i ojczyzną. Mniej więcej w połowie biesiady mój znajomy przeszedł do oceny obecnej rzeczywistości, którą tu zrelacjonuję w wielkim skrócie, albowiem długich tekstów już się dziś nad Wisłą nie czyta.W Polsce, rzekł amerykański biznesmen, polskiego pochodzenia, jest jeszcze dużo niesprawiedliwości. Weźmy przykład najbliższy. Na Placu Józefa Piłsudskiego stoi pomnik tego socjalisty, a drugi pomnik przy Belwederze. Próbowałem wtrącić swoje trzy grosze, ale znajomy przerwał mi kategorycznie. Bojówkarz socjalistyczny ma w stolicy dwa pomniki i plac, a prezydent Lech Kaczyński tylko jeden pomnik. Znowu usiłowałem coś wtrącić, ale znajomy nie dopuścił mnie do głosu. Wiem, wiem co chcesz powiedzieć wyjaśnił. Wielkiemu prezydentowi przydzielono ulicę, ale krnąbrny sąd decyzję uchylił. A przecież prezydent Lech Kaczyński dokonał rzeczy wiekopomnych. Wstrzymał nawałę bolszewicką u bram Gruzji. Majorowi Józefowi Kurasiowi pomnik własnoręcznie odsłonił, zapoczątkowując w ten sposób przywracanie dobrego imienia żołnierzom wyklętym. Suweren Go za to na Wawelu pochował, spoczywa wśród królów, ale nagradzanie i upamiętnianie jego czynów idzie jak po grudzie. Brat chciał upamiętnić jego panowanie wieżami srebrnymi to go teraz przed sądem usiłują postawić. Moim zdaniem, kontynuował monolog mój znajomy, w każdy mieście powinny stanąć pomniki pana prezydenta. A w dużych miastach w każdej dzielnicy. Ostatnim toastem uczciliśmy pamięć Wielkiego Nieboszczyka. Gdy wyszliśmy na Krakowskie Przedmieście zapytałem znajomego, kiedy w Chicago wybuduje pomnik Lecha?

PRZEGRANI ZWYCIĘZCY…

czyli kilka słów o tym jak wyszło szydło z urny.
W tym roku pan, Jarosław Kaczyński, prezes PiS po ogłoszeniu wyników wyborów nie miał radosnej miny. Trąby propagandowe nie głosiły, że naród obdarzył PiS bezgranicznym zaufaniem. Dlaczego?
PiS otrzymał przecież 2.340.249 głosów więcej niż w roku 2015. Ale mandatów mu nie przybyło. I w 2015 roku i w 2019 PiS ma 235 mandatów. Jeśli uwzględni się, że na kampanię wyborczą wydał o wiele więcej milionów niż cztery lata temu to powodów do radości zbyt wiele nie ma. Gdy uświadomimy sobie, że na partie opozycyjne zagłosowało więcej wyborców niż na PiS to pan Jarosław Kaczyński miał rację mówiąc, że PiS zasłużyło na więcej. Ostatnie wybory, warto o tym pamiętać, osłabiły pozycję pana prezesa, albowiem partie panów Zbigniewa Ziobro i Jarosława Gowina umocniły swoja pozycję w prawicowej koalicji.
PiS przegrał wybory do Senatu. Jeśli nie powiodą się próby przekupienia senatorów z partii opozycyjnych marszałkiem Senatu zostanie senator z opozycji.
Stąd żałosne próby z ponownym liczeniem głosów, w kilku okręgach.
PiS doszedł do ściany. Teraz będzie mu tylko spadać, albowiem nie zrealizuje obietnic.

KOŁTUN POLSKI ATAKUJE

Kołtun polski rozszalał się na dobre. Kołtuństwo zgromadzone na Wiejskiej usiłuje się pożegnać z wyborcami haniebną ustawą, która przewiduje surowe kary za oświecanie młodzieży w kwestiach seksualności człowieka. Nie formułuje tego wprost, ale w sposób pokrętny i zawoalowany.

Bardzo dawno temu (1972) na zaproszenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji udaliśmy się ze Staszkiem Mazurkiewiczem do Sztokholmu. Na uniwersytecie w Uppsali uczestniczyliśmy w spotkaniu kameralnym studentów, około 35 osób, z premierem Olofem Palme. Uderzyła nas atmosfera tego spotkania. Nie było nadętości, urzędowego protokołu, ot spotkanie kolegów, na którym premiera nie oszczędzano. Od Sztokholmu przez Uppsalę dotarliśmy do Kiruny. Nie musieliśmy mieć zezwolenia na filmowanie, wszędzie witano nas serdecznie i okazywano pomoc. Trafiliśmy też do szkoły podstawowej. Pani dyrektorka spytała nas czy chcielibyśmy uczestniczyć w lekcji wychowania seksualnego? Lekcję prowadził młody nauczyciel, dziewczynki i chłopcy (8-9 lat) zadawali nauczycielowi pytania. Nas zaszokowały plansze przedstawiające narządy płciowe. Nie zauważyłem uśmieszków i rumieńców. Była to normalna lekcja w kraju, gdzie seks nie jest grzechem.

Od lekcji w Sztokholmie upłynęło sporo lat, nie z własnej woli stałem się wydawcą. Córka wyjechała za granicę do swojego chłopaka, wzięła ślub i zostałem szczęśliwym dziadkiem. Już po zmianie ustroju przyjechaliśmy z Renią do córki na święta Bożego Narodzenia. Pewnego popołudnia córka pokazała mi książkę, przetłumaczoną ze szwedzkiego, a przeznaczoną dla dzieci rozpoczynających naukę o życiu seksualnym człowieka i zapytała, czy mógłbym ją wydać w Polsce? Podczas rozmowy i oglądania książki do pokoju weszła wnusia. Zauważyła, że zamilkłem. Dziadku, nie krępuj się, powiedziała, ja wiem, jak się robi dzieci, uczę się o tym z tej książki.

Przez wiele lat, gdy pozwalało zdrowie, odwiedzaliśmy co roku córkę i wnusię. Świętowaliśmy, maturę i dyplom uniwersytecki, poznaliśmy koleżanki i kolegów wnusi, z wieloma się zaprzyjaźniliśmy. Dziś są to już osoby dojrzałe, kilka koleżanek wnusi ma już dzieci, a my z Renią nadzieję, że wkrótce będziemy pradziadkami. Nikomu z tych młodych osób nauka o seksualności człowieka nie zaszkodziła.

Dodam pewną ciekawostkę. Spędzaliśmy wakacje na Mazurach. Pan leśniczy, u którego mieszkaliśmy zaprosił nas na uroczystość w kole łowieckim. Przyjechaliśmy w chwili, gdy młody ksiądz odprawiał mszę. Po zakończeni części religijnej ksiądz zaczął się żegnać z myśliwymi i ich rodzinami.

Na prośby, by pozostał odpowiadał: kochani chętnie bym z wami pobiesiadował, nie mogę zostać, bo przychodzi do mnie młoda parafianka z narzeczonym i prośbą bym orzekł, czy młodzieniec nadaje się na męża.

W tym momencie moja wnusia (14 lat) zwróciła się do sługi bożego w te słowa: bardzo pana przepraszam za pytanie, przecież pan w tej dziedzinie nie ma kwalifikacji? Wywiązała się dyskusja między dziewczynką i księdzem. Wśród zebranych zapanowała grobowa cisza, babcia Renia zaszyła się w głębinie krzaków, Leśniczy z małżonką też zniknęli.

Ksiądz: na jakiej podstawie opierasz swoje twierdzenie?

Wnusia: przecież pan nie uprawia seksu, o przepraszam, jest pan bardzo przystojny to może ma pan jakąś panienkę, tylko wstydzi się do tego przyznać.

W pewnym momencie wnusia spostrzegła zdumienie otaczających nas ludzi. (Taka smarkula ośmiela się z księdzem dyskutować) Podeszła do sługi bożego, wspięła się na palce, pocałowała księdza w policzek mówiąc, jak będę miała chłopaka to wpadnę do pana po poradę.

 Nie wpadła. Ślub cywilny, wesele tradycyjne, w kraju ludzi oświeconych.

TONĄCY BRZYTWY SIĘ CHWYTA

„Sejm Rzeczypospolitej zdecydowanie potępia wszystkie akty nienawiści i pogardy antykatolickiej…” Proszę Państwa, ja nie relacjonuję tu swojego snu koszmarnego, tylko przytaczam fragment uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Pisowskiej podjętej w końcówce swojego istnienia.
Nie wolno od teraz wykazywać nienawiści i pogardy antykatolickiej, bo zakują w kajdany i do lochu wtrącą. Rzeczpospolita bałwańska pragnie uchodzić za państwo demokratyczne, więc możecie pozwalać sobie na akty nienawiści i pogardy atyprawosławnej, antyprotestanckiej, antyewangelickiej, ile tylko wasza dusza katolicka zapragnie.
Ta niebywała uchwała posłów – osłów rodzi pytania. Czy będę mógł krytykować wypowiedzi arcybiskupa-przygłupa? Czy będę mógł bezkarnie obdarzać pogardą biskupów, którzy osłaniają księży pedofilów?
Powiadają, że Pan Bóg miłosierny jeśli chce kogoś ukarać to go rozumu pozbawia. Tak jest w przypadku wyżej wspomnianym.
Ale może się zdarzyć, że posłowie nowego Sejmu zakażą śmiać się z Prawa i Sprawiedliwości, z wodza tej partii i jego akolitów. Ja już trenuję płacz. Renia przestrzega: nie bądź taki pewny, płaczu też mogą zakazać.
Boże wszechmocny, miłosierny i litościwy pytam Cię, jak żyć w państwie Prawa i Sprawiedliwości ?

ZŁOWIESZCZE OKLASKI

„Panie Marszałku, pani premier, Wysoka Izbo!
Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo to nie świętość. Przecież pani pytała o przyzwoitość – nad prawem jest dobro Narodu! „
Słowa wypowiedziane przez posła Kornela Morawieckiego (niech Mu ziemia lekką będzie) klub PiS przyjął oklaskami na stojąco. Burzliwe brawa brzmiały złowieszczo, przekreślały wzniosłe, szlachetne przemówienie Marszałka Seniora wygłoszone na inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu
Cztery lata rządów PiS pokazały, że prawo i przyzwoitość zaczęto traktować selektywnie. Z przymrużeniem oka dla swoich i surowością dla inaczej myślących.
Nie jestem skory do ostrych ocen i sformułowań. To też wypowiedź pana Jarosława Kaczyńskiego o tym, że seniorzy mają leki za darmo przyjąłem z łagodna dezaprobatą. Napisałem nawet o tym na Facebooku, że podręczni informują pana Prezesa nie rzetelnie.
Gdy pan Prezes żegnał podróżnika przestworzy pana marszałka, Marka Kuchcińskiego potraktowałem łagodność Prezesa jako ludzki odruch. Ale, gdy na jakiejś konwencji PiS powiedział, że Kuchciński nie naruszył prawa i obyczajów uznałem, że bezczelność Jarosława Kaczyńskiego sięgnęła zenitu.
Sprawa Mariana Banasia, prezesa NIK na urlopie, pokazuje do czego prowadzi nieposzanowanie prawa i przyzwoitości. Strach żyć w takim państwie.

OD AFERY DO AFERY…(4) (5) (6)…

Wszystkich nie wyliczę, bo nie piszę książki telefonicznej. Przypomnę tylko co nam obiecano. W dwóch kampaniach, prezydenckiej i parlamentarnej dominowało hasło: „Wystarczy nie kraść”!
Złodziejstwo, w miarę rozwoju cywilizacji, przybierało przeróżne formy, można w skrócie napisać od kieszonkowca po bankiera i premiera.
Pod rządami PiS złodziejstwo rozkwitło, jak nigdy dotąd. Afera goni aferę. Drobne misiaczki i grube ryby. Wielgachne premie, „nam się należy”, loty, przejazdy, katastrofy. Afery budowlane, finansowe, polityczne i moralne. Sitwa opanowała sztukę zamiatania afer pod dywan do perfekcji. Aferzyści nie muszą szukać pracy. Były marszałek Sejmu jest pierwszy na liście do parlamentu. To przykład arogancji i pogardy dla obywateli.
Mnie interesuje najbardziej afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwości. Jest ona dowodem całkowitej demoralizacji moralnej sitwy rządzącej państwem polskim. To nie przypadek, że wydarzyła się w ministerstwie sprawiedliwości pod rządami pana Zbigniewa Ziobro. Przypominam. Ten pan ma w tych sprawach doświadczanie.
25 kwietnia 2007 roku z trybuny sejmowej, po śmierci Barbary Blidy oznajmił, cytuję fragment stenogramu:
„Chciałbym powiedzieć, że to, co dzisiaj będę przedstawiał, bierze się z wiedzy, którą zaczerpnąłem w dniu dzisiejszym z prokuratury, wcześniej okoliczności tych spraw nie znałem …”
Kłamał posłanki, posłów i nas, obywateli. Przemilczał, że brał udział w naradzie u premiera pana, Jarosława Kaczyńskiego, poświęconej m.in. aresztowaniu pani Barbary Blidy. To jest skuteczna metoda pana ministra. Teraz nieboraczek oświadcza, że nie wiedział o aferze wiceministra Łukasza Piebiaka. Piebiak stracił pracę, ale włos mu z głowy nie spadnie. Dowody jego niemoralnej działalności gdzieś się zawieruszą. Pana Zbigniewa Ziobro Sejm nie odwołał.
Jaką my, obywatele, możemy mieć pewność, że prokurator generalny pan Zbigniew Ziobro (Niewiedza) zapewni obiektywne śledztwo w sprawie prezesa NIK pana, Mariana Banasia. Ten bohater wykrywania afer VAT, sam za dzierżawę budynku VAT-u nie płacił! I jeśli jest prawdą to o czym informują media prześcignął wszystkich aferałów. Możemy być pewni, że afera zostanie rozmyta. Wszak kruk krukowi oka nie wykole. Głosujcie na PiS.

PREZES OBIECAŁ KROWY RYCZĄ

  Antek Boryn rolnik, który znalazł żonę, po wysłuchaniu obietnicy prezesa Zbawiciela na konwencji w Kadzidle sięgnął po Huawei’a i szybko obliczył, że jeśli dokupi trzy krowy to nie musi dzieci robić. Prezes obiecał wszak, że za każdą krowę rolnik otrzyma 500 złotych. Poinformował żonkę Magdalenkę, że jeden bachorek wystarczy. Opłaci się teraz, zamiast dziecka, które wymaga pieluch, a w nocy często drze się na całą wieś, dobra krowa.

Magdalena zaskoczona kalkulacjami męża spytała nieśmiało: to już seksu, Antosiu nie będziemy uprawiać?

Oj, głupiaś ty Magdalenko, głupiaś. Widać, żeś miastowa. Teraz dopiero seks będziemy uprawiać bez ograniczeń. Za sprzedane mleko kupimy pastylki dzień przed i dzień po. Dla mnie dzień przed – żeby stało, dla ciebie – dzień po żeby nie zachodziło. Dobra nasza.

To prawda, że ja z miasta, Antosiu i martwię się tymi trzema krowami coś kupił. Bo widzisz mój dziadek, jak sobie wypił to mówił, że za komuny

 „każdy rolnik postępowy sam zapładniał swoje krowy”. Nie rolnik tylko inseminator.

Teraz, Magdalenko, czasy są już inne. Każdy rolnik pro PiSowy pięćset ma od swojej krowy. Tak obiecał Prezes Jarosław to premier Matousz musi wykonać. Co się zaś tyczy komuny, kochanie to w tamtych czasach były różne hasła. Jak byłem w wojsku to kapelan nauczał, że za komuny było hasło: „każdy kłos na wagę złota” taka była bieda. Ludzie zamiast gorzałki ocet pili. My żyta uprawiać nie będziemy tylko seks, rano i wieczorem.

Komuniści na ten przykład zachęcali: „rolniku dbaj o czystość jaj”, a teraz jaja już w klatkach są prześwietlane.

Antosiu, tylko się nie złość, jak zapytam, a co się stanie, gdy się okaże, że Prezes zrobił sobie z nas jaja obiecując pięćset za każdą krowę?